Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 213 140 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Życie i śmierć zawsze niestety jadą na jednym wózku... nie obrażajcie się na śmierć

sobota, 28 czerwca 2014 2:52

Wczoraj po południu zadzwoniła do mnie mama (dodałem sobie nawet ostatnio do jej profilu w telefonie  fotkę na której niesamowicie fajnie wygląda) Hej o co chodzi? mama odpowiada: wpadniesz do mnie? zrobiłam pastę rybną i mam też pojemniczek dla ciebie. 

Ja odpowiadam: Jasne, że zajrzę będę tak około 18.00 

mama odpowiada: to fajnie bo będę miała placuszki z jabłkami na kolację.

Jak znam życie jest to wszystko zaplanowane i wyreżyserowane ;)

Ja wiem , że placuszki są rewelacyjne więc z tym większą ochotą szykuję się na kolację. Pogadaliśmy sobie przy kolacji o wrażeniach jakie moja siostrzenica przedstawiła swojej babci a mojej mamie po powrocie z urlopu ze swoją mamą a moją siostrą w Rabce. Mama widzę , że jest niesamowicie nakręcona po okresie bez widzenia z wnuczką. Pomyślałem sobie, że w piątek zaproszę siostrę z córką oraz mamę na obiado-kolację to sobie wspólnie pooglądamy zdjęcia i filmiki z urlopu na dużym ekranie. Pomysł zaakceptowany przez wszystkich. Pomyślałem sobie, że świetnie. Ostatnio córka moja zachwalała babci, że zrobiłem przepyszny obiad więc pomyślałem, że zrobię to samo. udało mi się kupić w dobrej cenie filet z piersi indyka, jeszcze młode nie duże ziemniaczki oskrobałem i przygotowałem mizerię z ogóreczków z kefirem( koniecznie trzeba dodać cukier, pieprz i sól). Zbliża się siedemnasta i słyszę dzwonek domofonu. jedynym czystym palcem najmniejszym przyciskam otwarcie domofonu i uchylam drzwi jako, że wiem, że za 10 sekund ;) pojawi się w nich moja chrześnica. tak też się dzieje ale w tym samym momencie słyszę przeraźliwy krzyk mojej siostrty: Tomek!! Choć szybko!! powtarza się to wezwanie kilka razy. W tej samej chwili czuję jakby przykryła mnie fala tsunami. Pędzę na niższe piętra gubiąc pantofle bo czuję , że dzieje się coś niedobrego. Biegnąc jestem po prostu przerażony. Dobiegam na półpiętro pomiędzy pierwszym i drugim i stwierdzam(mieszkam na czwartym), że moja mama zaczyna dostawać siną twarz. momentalnie dzwonimy z siostrą na pogotowie i po sekundzie mamy połączenie. Pani kieruje nami jak dżojstikiem. słyszę co mam robić, jak często ugniatać klatkę piersiową i ile wdechów wykonywać. Boże a kiedyś przecież szukałem bezskutecznie kursu pierwszej pomocy po tym jak widziałem na ulicy jak ktoś konał bez udzielenia pomocy. Zalewam, się potem podczas reanimacji zamieniając się z siostrą swoją  rolami podczas reanimacji, po 10 minutach przyjeżdża pogotowie i oni przejmują akcję ratunkową/ Ja trzymam kroplówkę, moja siostra siedzi na schodach i milcząc przeżywa walkę o życie naszej mamy. Co chwilę, chrześnica, wnuczka i córka zarazem schodzi do nas zaniepokojona całą sytuacją. Reanimacja trwa 40 min. lekarz oznajmia, że niestety mimo wszelkich prób i środków mamy nie dało się uratować. Błagam go niech kontynuuje ale jednocześnie dociera do mnie po chwili , że to wszystko jest nadaremne, beznadziejnie nieskuteczne. Czuję jakby te słowa były ołowianą kulą, która trafia mnie w środek potylicy. Nie zgadzam się z takim werdyktem... to jest gorsze niż Katyń... Tam zginęli obcy mi ludzie a tu teraz odbiera się tymi słowami mi moją mamę. Utrata  świadomości. trwa jakiś czas... zaczynam wracać do żywych i już wiem, że wykonałem telefon do zakładu pogrzebowego aby zabrano mamę. siedzę z nią jakieś 20-30 min w oczekiwaniu ... no właśnie... cały ten czas trzymałem moją mamę za rękę i miałem nadzieję , że ona mnie zacznie ściskać a okazało się coś zupełnie innego... dłoń mojej mamy była z każdą minutą coraz bardziej zimna.  Po jakichś 30 minutach przyjechał zakład pogrzebowy. Już teraz nawet nie pamiętam czy ja go wezwałem czy moja siostra ale dopiero wtedy zaczęło do mnie docierać ,że nasza mama zmarła...

Nawet nie wiem dlaczego ja to wszystko teraz piszę... czuję ogromną pustkę i żal zwłaszcza, że od kilku lat zaczynam być co raz bardziej samotny.  A może to fakt, że kończę drugą połówkę butelki Stocka?... Dziwne to wszystko bo czuję się niesamowicie trzeźwy. Jeszcze chyba nigdy nie byłem tak trzeźwy po wypiciu takiej ilości wódki

Mój dzisiejszy wpis jest tym , z którym nosiłem się od dłuższego czasu, kto mnie uważnie czyta a zwłaszcza komentarze to wie, że zbiegałem się ze swoim blogiem ku końcowi.  już od dawna brak mi tematów , które byłyby motorem napędowym dla moich wpisów a blogów kulinarnych jest przecież multum. Dlatego też kończę w dniu dzisiejszym dokonywanie wpisów na moim blogu. Samego bloga nie usuwam gdyż jest na nim masa komentarzy , które są częścią Waszych duszy. od pewnego czasu przylgnęła do mnie piosenka, którą chciałbym się podzielić i jednocześnie wskazać  ją jako tą , która wyznaczyła mój blogowy koniec istnienia.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam i niczym zespół Kombi chciałbym Wam życzyć słodkiego miłego życia. 

Trzymajcie się ciepło i poręczy...

Tomek

...

,,,

PS. Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy... gdzieś tam

 

Jakiś czas temu chciałem dedykować  tą piosenkę  pewnej  osobie , która wywarła ogromny wpływ na moje życie  ale dziś niech ją słucha każdy kto tylko tu zaglądnie. Pa

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

Czy mama nie mówiła, że przy jedzeniu się nie rozmawia ? ;))

środa, 25 czerwca 2014 8:58

Od jakiegoś czasu Polska żyje aferą podsłuchową. Co chwila pojawia się nowe nagranie i nowy obraz polityków , którym po prostu zaczynają spadać maski ;). Już kiedyś w jakimś komentarzu pisałem, że aby być politykiem i utrzymać się w polityce trzeba mieć w sobie zarówno coś z k...y i złodzieja. Cała ta sprawa, aroganckie zachowanie polityków, którzy są jej bohaterami, ich buta i arogancja wobec społeczeństwa kojarzy mi się z takim dialogiem:

-Ty stara, zakłamana, złodziejska k...o

-Tylko nie stara!!

po tych słowach kurtyzana spuszcza ze smyczy prokuratorów, ABW oraz CBŚ i krzyczy:

- brać ich!!

Co z tego wyjdzie? Trudno powiedzieć oby tylko paliwo nie kosztowało 7,-PLN za litr ;). Ponoć już na stacjach benzynowych wszyscy szykują się do wprowadzenia nowej nazwy paliwa a mianowicie DONALDÓWA ;)

Trudno jest przejść w wypastowanych butach przez chlew i po wyjściu z niego nadal mieć lśniące obuwie. Podobnie jest chyba z wejściem do sejmu z tą jednak różnicą , że w sejmie większość jest upaprana po same pachy 

 

 

I jeszcze tylko pozwolę sobie zadać pytanie :

Czy komuś z Was podoba się porównanie go do "czarnucha" "murzyna" "niewolnika" bo chyba o to chodziło Sikorskiemu używając określenia"murzyńskość". No chyba , że może chodziło mu o naszą obecność w Uni Europejskiej. Przecież nie jesteśmy niewolnikami i możemy zupełnie swobodnie szukać wpracy w bardziej sprzyjających krajach zwykłym ludziom. Nikt nam też nie zabroni jadać w tych samych restauracjach co bohaterowie nagrań

Czy zdarza Wam się jadać w restauracjach "we dwoje" :) i otrzymywać rachunki na 1.400,- czy 2.000,- zł? raczej wątpię. A czy dokładacie się do takich posiłków aparatowi rządzącemu? TAK i jestem tego więcej niż pewien. O TAKE POLSKE walczyliśmy??? 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Smakowała jak cukrowa wata i nie tak smakują dziś jagodzianki...

poniedziałek, 26 maja 2014 0:48

Robert Rozmus "Mówili na Nią Słońce"

czy ktoś o tym coś wie? czy ktoś o tym coś słyszał?

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Niedziela Palmowa inaczej

poniedziałek, 14 kwietnia 2014 10:24

Zazwyczaj w Niedzielę Palmową rano po śniadaniu ogarniam się i w wypastowanych butach, w niedzielnej koszuli oraz z palemką w ręku idę do kościoła na mszę. W tym roku ten dzień rozpocząłem inaczej. Wracający sąsiedzi z kościoła, których mijałem  na schodach w oczach mieli dezaprobatę dla mojego stroju. Skórzane spodnie i kurtka oraz kask w ręku nie pasowały im chyba do świątecznego dnia. I tu przykład na to , że nie wszystko co widzimy jest takim jakim nam się zdaje. W tym roku Niedziela Palmowa zbiegła się z rozpoczęciem sezonu motocyklowego w Częstochowie na Jasnej Górze. Kompromis pomiędzy pójściem do kościoła z palemką a przejażdżką motocyklową okazał się bardzo prosty ;). Zbiórka przy McDonaldzie w Łodzi i ruszamy żwawo na południe kraju. Po drodze mijamy liczne stacje benzynowe, parkingi i zajazdy na których parkują duże grupy motocykli ściągających do Częstochowy z całego kraju a jak się później dowiedzieliśmy również z licznych krajów Europy. Po 40 min wjeżdżamy szeroką aleją na Błonia Jasnogórskie gdzie  znajdujemy wśród ogromnej liczby motocykli dobre miejsce do zaparkowania. Idę się przejść do sklepu po wodę mineralną i przed głównym wejściem do świątyni kupuję palemkę od od jakiejś staruszki. Msza na powietrzu mija szybko i po jej zakończeniu jest poświęcenie palemek i motocykli i życzenia tylu samo powrotów z przejażdżek co wyjazdów, gumowych drzew itp. Ksiądz jadący w koszu zabytkowego motocykla i woda święcona w wiadrze to niecodzienny widok:). Tego dnia zbierane są również pluszaki dla ubogich dzieci z kresów.  Po mszy czekamy w gigantycznej kolejce do wyjazdu. Droga powrotna mija "bezpiecznie" i na szczęście bez spotkania z drogówką. Przed Łodzią w Kruszowie zjeżdżamy do Oberży Złoty Młyn gdzie motocykliści i kierowcy tirów mają zniżkę 30%. Wcinamy pyszny obiadek (jeśli ktoś kiedyś będzie przejazdem w Kruszowie to gorąco polecam ten zajazd gdyż jest tam bardzo dobre jedzenie w dobrej cenie. Należy jednak uważać z zamawieniem posiłku dwudaniowego gdyż porcje są tam duże) Posileni jedziemy dalej.

Gdy dochodzę do bloku mijam sąsiadkę, która wyszła na spacer z psem. Rano na jej twarzy malowała się dezaprobata a teraz widząc mnie w tym samy stroju  z kaskiem w jednej ręce i z palemką w drugiej widzę zdumienie a w jej oczach są dwa znaki zapytania. Uprzedzam ją jednak i sam zagaduję:

-Dzień dobry Pani jeszcze raz. Dobrze, że dziś pogoda była łaskawa a przecież zapowiadano przelotne deszcze. Byłem motocyklem na Jasnej Górze na mszy dla motocyklistów a jazda w deszcz byłaby mało przyjemna i niebezpieczna.  -Wie pan? A w Łodzi przez chwilę padał deszcz ale dobrze , że miał Pan suchy asfalt. Miłego dnia (mówi z uśmiechem)

Jako, że okna mam umyte, firanki wyprane, palemka jest poświęcona pozostało mi tylko w tygodniu odkurzyć mieszkanie i zająć się najprzyjemniejszym a mianowicie kulinarnym zakresem świątecznych przygotowań.

Poniżej kilka fotek z wczorajszego dnia

DSC_0021.JPGDSC_0011.JPGDSC_0007.JPGDSC_0016.JPGDSC_0009.JPGDSC_0014.JPGDSC_0019.JPGDSC_0024.JPG


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (19) | dodaj komentarz

Wiosna

sobota, 22 marca 2014 7:04

Czy widzieliście wiosnę? Może ją słyszeliście lub poczuliście? Ja się z nią nawet przywitałem ;). Gdy byłem dzieckiem wiosna kojarzyła mi się z przejściem z kozaków na lekkie obuwie, w czasach młodzieńczych oznaką wiosny były dziewczyny w krótkich spódniczkach a dziś ... jestem po prostu bardziej spostrzegawczy;) i wychodzi na to, że wiosna ma znacznie więcej obliczy

jaszczurka.JPG


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

piątek, 9 grudnia 2016

Licznik odwiedzin:  486 388  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Czy można o kimś powiedzieć kilka słów? Każdy człowiek jest jakimś światem... dobrym, złym, kolorowym , czarno-białym, takim o którym sie marzy lub takim przed którym się uciaka. Jaki ja jestem? hmmm... może Ty mi to kiedyś powiesz?

O moim bloogu

Założyłem ten blog by mieć czasem możliwość zapisania i podzielenia się myślami, spostrzeżeniami, refleksjami... na tematy ważne i te zupełnie nieistotne. Może ktoś będzie miał podobne zdanie a moz...

więcej...

Założyłem ten blog by mieć czasem możliwość zapisania i podzielenia się myślami, spostrzeżeniami, refleksjami... na tematy ważne i te zupełnie nieistotne. Może ktoś będzie miał podobne zdanie a moze zupełnie inne... zobaczymy

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 486388

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl